|
Biegaczki i biegacze,
w środę 23 czerwca, podczas oficjalnego zakończenia I Grand Prix Poznania w biegach przełajowych i ceremonii wręczania nagród w Auli Akademii Wychowania Fizycznego, zostałem wywołany do odpowiedzi, przez profesora Benka, na okoliczność mojego biegania bez butów. Mój rażący brak przygotowania do tematu jako żywo przeniósł mnie w najlepsze lata studenckiej przygody z edukacją, życiem akademickim i gładko zdawanymi egzaminami poprawkowymi.
Korzystając z przychylności Jego Magnificencji Rektora Szmajchela oraz mojego Promotora profesora Benka, zostałem dopuszczony do egzaminu komisyjnego z tematu biegania na boso, za co jestem bardzo wdzięczny.
Bieganie na boso.
Większość idei czy trendów związanych z bieganiem, zazwyczaj trafia do nas z USA lub Europy zachodniej. Bieganie na boso stało się w ostatnim czasie dość głośnym tematem dyskusji i ekstrawagancką formą ekspresji. Tym jednak, którym wydaje się, że Prince Polo jest wymysłem obecnych czasów, należy się sprostowanie. To produkt zamierzchłego PRL-u, co jednak w niczym nie umniejsza jego smaku. Podobnie jest z bieganiem na boso w Polsce. To nie jest nic nowego. Nowe są tylko środki masowego przekazu, które jednak ze względu na swoje leniwe usposobienie, wolą mieć podane na tacy, odgrzane sensacje z zachodu niż szukać ciekawych tematów w głębi Polski. W głębi Polski natomiast, żyje sobie pewien człowiek, który już od blisko 30 lat biega na boso i to na światowym poziomie. Stanisław Marzec, to czołowy Polski biegacz górski i uliczny. Jeden z najlepszych weteranów w historii. Dziś już 48-letni zawodnik ale wciąż biegający na 10km w czasie poniżej 31 minut. Zapytany: czy bez butów? - odparł: bez butów szybciej...
Czy dzięki bieganiu na boso można biegać szybciej? Odpowiedź nie będzie jednoznaczna. Zbyt wiele przeciwstawnych czynników, nie pozwala na proste załatwienie sprawy. Na pewno przy sprzyjających okolicznościach nie będzie się biegło wolniej, co udało mi się udowodnić podczas 5-go biegu wchodzącego w skład GP. W czasie środowej prezentacji, na dużym ekranie pojawiła się moja sylwetka bez butów. Zdjęcie uchwyciło finiszowy odcinek asfaltowej trasy. Z uwagi na to, że większość ludzi reaguje bardzo żywiołowo na podobne osobliwości, chciałbym podkreślić iż obraz ten nie przedstawia radosnego "spontanu" lecz kryje się za nim kilkuletni okres adaptacyjny.
Jaki jest cel biegania na boso? Taka ekstremalna forma ruchu często bywa kojarzona, i też nie bez podstaw, z nowo wyznaniową sektą okaleczających się braci włosienicowych czy też ze współczesną formą biczowania nie czujących się sobą. Chciałbym na wstępie odciąć się od podobnych rewelacji. Otóż bieganie na boso nie ma być celem samym w sobie lecz narzędziem służącym poprawie techniki biegu. W takim właśnie kontekście będę promował tę formę ruchu.
Dlatego też przy entuzjastycznym nastawieniu profesora Benka oraz osób ze mną współpracujących, chciałbym zaproponować Państwu pilotażowy cykl warsztatów poświęconych bieganiu na boso w ramach projektu Puma z biegiem miasta. Zainteresowanych odsyłam do organizatorów, którzy w przypadku podchwycenia pomysłu, podejmą się dalszego uszczegółowienia już na stronie GP.
Pozdrawiam serdecznie i bez butów
yacool
|