|
Relację z czwartego biegu napisała dla nas zawodniczka startująca u nas wraz z całą rodziną, która dodatkowo wciąga w bieganie znajomych z pracy, Pani Elżbieta Wolna.
My też biegaliśmy.
Kiedy Piotr K. zaproponował mi napisanie relacji z czwartego biegu GP Poznania oczywiście nie zgodziłam się. Gdzie – ja? Nie dość, że amatorka biegania to jeszcze amatorka pisania. Ale po krótkim zastanowieniu zrozumiałam, że spotkało mnie wyróżnienie i mogę – poza uczestnictwem – wnieść swój dodatkowy wkład w tak bardzo lubiany przeze ze mnie GP! Uważam bowiem, że sam pomysł zorganizowania biegów nad Rusałka to rewelacyjna sprawa, o czym świadczy choćby liczba uczestników i to w różnym wieku.
Już w biurze zawodów czuło się sportową atmosferę, poddenerwowanie biegaczy (zwłaszcza nowicjuszy), sprawnie przebiegało wydawanie numerów startowych i chipów. Kiedy ustawialiśmy się na Starcie, nad Rusałką pojawiła się ogromna, czarna chmura, która jednak nikogo nie odstraszała. Wiało tak mocno, że wiedziałam, że „przejdzie bokiem” i deszcz nas oszczędzi. :-) I tak było! Kwiecień plecień, więc zaświeciło słońce, które towarzyszyło nam przez cały czas.
Wspaniała atmosfera przed i w trakcie biegu dodawała sił chyba wszystkim. Na starcie panowało podekscytowanie, niektórym było zimno ale większość się uśmiechała!
Ja po raz drugi wzięłam udział w GP. Tym razem wystartowałam pewniej, szybciej, mając nadzieję na poprawę wyniku z trzeciego biegu. Niestety znam niewielu uczestników, a zwłaszcza tych w czołówce, więc o nich nic nie napiszę ale podziwiam za osiągane wyniki. Podkreślić należy, że padł rekord pokonania trasy biegu tj. 15 minut 14 sekund.
W biegu wraz ze mną udział wziął mój mąż, który ustawił się tuż za najlepszymi, trzymał niezłe tempo i dotarł na metę w 19 minut i 11 sekund (osiągając wynik lepszy niż w trzecim biegu).
Fajnie, że na trasie były oznaczone kilometry. Znałam trasę z poprzedniego biegu więc lepiej mogłam rozłożyć siły. Mąż kazał mi się nie przejmować jak będą mnie wyprzedzać. Mam biec swoim, równym tempem - radził, jak na naszych strykowskich treningach. Najgorszy był ostatni kilometr ale się nie poddawałam. Biegnący obok mnie też byli zmęczeni. 500 metrów przed metą zaczęła się dość ostra rywalizacja, wyprzedzanie… Na ostatniej prostej i mi się udało wyprzedzić kilku zawodników, ku ich zdziwieniu. Finiszowałam w czasie 25 minut i 18 sekund, co uważam za swój życiowy sukces.
O popularności biegu świadczyć może fakt, że wzięła w nim udział duża grupa młodzieży poniżej 16 roku życia, m.in. moja córka Weronika lat 11 (dzięki której „odkryliśmy” GP) oraz jej koleżanka z klasy – Karolina. Obie potraktowały bieg na dużym luzie ale brały w nim udział z własnej woli i z chęcią (co można pochwalić, bo przynajmniej nie siedziały przed TV), a także dzieci mojej koleżanki: Asia (lat 11,5) oraz Maciej (lat 15), którzy przyjechali aż ze Strykowa (za Stęszewem, droga na Zieloną Górę). W drodze do Poznania, uczyli się w PKSie na czwartkowe sprawdziany z języka niemieckiego. Ich nie trzeba było namawiać na udział w GP. Są przykładem na to, że można pogodzić naukę i przyjemności,. Jak widać młodzież potrafi aktywnie spędzać czas, a nie tylko siedzieć przed komputerem. Pozwolę sobie jeszcze napisać, że osiągnęli rewelacyjne wyniki: Maciej przebiegł w czasie 20:59, a Asia 25:53 (już 35 sekund po mnie). Oboje zadowoleni i oczywiście nie wyobrażają sobie, by mogli nie wziąć udziału w kolejnych biegach.
Liczny udział oraz zainteresowanie bieganiem młodzieży sprawiło, że organizatorzy GP planują zorganizowanie dla nich oddzielnych startów, w podziale na grupy wiekowe i różne dystanse. Myślę, że po rozpropagowaniu, w szkołach, czy klubach sportowych inicjatywa cieszyć się będzie dużym zainteresowaniem, może nawet i większym jak biegi „dla dorosłych” :-)<
Do wzięcia udziału w biegu udało mi się namówić dwóch moich kolegów z pracy: Krzysia oraz Mikołaja. Dlatego pozwolę sobie tu zacytować ich wrażenia, bo im to obiecałam. Krótka relacja Mikołaja: „Jeśli chodzi o organizację zawodów to wszystko przebiegało sprawnie i mimo niepogody szybko wystartowaliśmy. Od samego początku byłem zaskoczony wysokim poziomem zawodników. Niezależnie od wieku i płci wszyscy równo posuwali do przodu i ku mojemu zdziwieniu zawodnicy, którzy na oko mieli gorsze warunki fizyczne wyprzedzali mnie. Nie byłem w stanie utrzymać założonego przed biegiem tempa (5 minut na 1 km). Na samym końcu wyprzedzili mnie zawodnicy, roczniki 1944 i 1948, co mnie załamało. Bardzo fajne zawody, z dużą liczbą uczestników, za miesiąc też wystartuję ale poprawy wyniku nie obiecuję.”
A teraz wrażenia Krzysia: „Gdy od koleżanki z pracy dostałem propozycję przebiegnięcia dystansu 5 km w kolejnej edycji GP Poznania pomyślałem – zwariowała! Ja, 40-latek od czasu do czasu grający rekreacyjnie w piłkę nożną i w koszykówkę, nie biegający na co dzień nawet amatorsko, popalający papieroski, mam pokonać za jednym zamachem taki dystans? Chyba na rowerze! No i na tym mój sprzeciw się skończył. A czemu nie? Sprawdź się człowieku! Spróbuj chociaż bieg ukończyć! No i wystartowałem oraz co najprzyjemniejsze – ukończyłem! Pod koniec trzeciej setki uczestników, ale ukończyłem! A jak było? Pierwszy kilometr - pełen relaks i ambitna chęć rywalizacji z innymi, drugi kilometr to myśli typu - „co ja tutaj robię”, „dotarcie do mety to chyba jakiś żart”, trzeci kilometr – „nie jest gorzej niż na drugim kilometrze to jest dobrze”, czwarty kilometr – „czemu ten kilometr nie jest ostatni?”, piąty kilometr – „skoro przebiegłem cztery poprzednie kilometry to teraz już nic mi nie przeszkodzi w ukończeniu biegu!”. Wiecie co, ten piąty kilometr, pomimo potwornego zmęczenia i bólu nóg był najlepszy, a osiągnięcie mety kulminacją przepięknego popołudnia. Dałem radę! Jestem zwycięzcą! Kiedy następny bieg? Drobne przygotowania i będzie jeszcze lepiej!
Koleżance (która oczywiście ukończyła bieg szmat czasu przede mną) serdecznie dziękuję za poinformowanie mnie o tak fajnej imprezie, gdyż bawiłem się świetnie i satysfakcję z uczestnictwa mam ogromną. Teraz śmiało mogę zaprosić wszystkich innych. W końcu bieganie to jedna z najprostszych form sportu, nie wymagająca umiejętności taktycznych i technicznych, tylko wyłącznie chęci, butów do biegania i najprostszego stroju sportowego. Rywalizować można samemu ze sobą i przy odrobinie dobrej woli zawsze będzie się zwycięzcą. Zapraszam wszystkich serdecznie na następny bieg! Organizatorom dziękuję za bardzo dobrą organizację w bardzo fajnym miejscu, a współuczestnikom, zarówno tym co byli przede mną, jak i za mną, serdecznie dziękuję za wspólnie mile spędzony czas. Już 12 maja zamierzam znów pobiec w kolejnej edycji GP Poznania. A cel? Ponownie mile spędzić czas na świeżym powietrzu i ukończyć bieg. A jak dokonam tego w lepszym czasie niż ostatnio to będzie wspaniale!”
Niewątpliwie bieg wyzwolił w nas pokłady dodatkowej energii i optymizmu. Wracaliśmy do domu będąc pod wrażeniem wyścigu, sportowej atmosfery, osiągniętych osobistych sukcesów. Było po prostu super!!!
Może do wzięcia udziału w następnym biegu uda mi się namówić dwóch kolejnych kolegów (Tomku, Jacku – liczę na was!!!). Gorzej z koleżankami niestety. No właśnie – dziewczyny – więcej odwagi!
Na koniec chciałam podkreślić ważną rolę jaką spełniają kibice. Na mecie – mimo niepogody – wspierało biegaczy sporo osób, a nas szczególnie moja mama oraz Rodzice Karoliny. Ufam, że na piątym biegu będzie ich jeszcze więcej (nie każdy lubi, czy może biegać), dlatego Asiu, Robciu liczę na was oraz na Ciebie Witku (może będziesz robić zdjęcia?).
Do zobaczenia na majowym biegu. Ja już się doczekać nie mogę!!! Trenujcie dzielnie i wytrwale :-) Powodzenia!!!
Autor tekstu: Elżbieta Wolna
|